Browsed by
Kategoria: Zawody

TriCity Trail na dwa sposoby

TriCity Trail na dwa sposoby

Wróciliśmy z TriCity Trail, w ramach którego pobiegliśmy półmaraton i 47-kilometrowy maraton+. Poniżej nasze wrażenia z obu dystansów i z samego Wejherowa. Półmaraton TriCity Trail Lila. No cóż… nie da się ukryć, że pokochałam bieganie po górach. Gdyby spojrzeć na profil trasy półmaratonu TriCity Trail, to można by znaleźć podobieństwo do biegu na Śnieżkę – w obu tych biegach najpierw jest pod górkę, a potem z górki (oczywiście pomijam kwestię różnicy wzniesień) 🙂 I to był argument za tym, by…

Read More Read More

Ultramaraton „3 x Śnieżka” po raz drugi

Ultramaraton „3 x Śnieżka” po raz drugi

Waldek. Ultramaraton „3 x Śnieżka = 1 x Mont Blanc” czuję w nogach pisząc te słowa. W sumie nic dziwnego, bo przecież to 57 kilometrów i 3000 m przewyższenia. Jest więc co czuć i przede wszystkim jest z czego mieć satysfakcję. Gdybym miał krótko opisać, jak wygląda trasa biegu, napisałbym, że pierwsze wejście na Śnieżkę jest rozgrzewką, drugie wyciska ostatnie poty, a trzecie jest nagrodą za pokonanie drugiego. W ubiegłym roku po ukończeniu biegu mówiłem, że ci, którzy byli w…

Read More Read More

„Śnieżka x 2” w drodze do ultramaratonu

„Śnieżka x 2” w drodze do ultramaratonu

Lila. Przede mną leżą dwa medale, jeden na żółtym pasku, drugi na czerwonym, oba wykonane ze szkła, oba mają ten sam grawer, chociaż same medale różnią się przezroczystością… Przede mną leżą dwa moje trofea… Jedno sprzed roku z dystansu 1 x Śnieżka, drugi z ostatniego weekendu z dystansu Śnieżka x 2. Kiedy rok temu wystartowałam po raz pierwszy w tych zawodach, jednocześnie po raz pierwszy w biegu górskim, zakładałam, że będę zadowolona jeśli te 18 km (a nie jak podają organizatorzy…

Read More Read More

Helenowskie przełaje po raz pierwszy

Helenowskie przełaje po raz pierwszy

Waldek. Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w 1. Helenowskim Biegu Przełajowym w Goleniowie. Długo się nie zastanawiając, zapisaliśmy się, opłaciliśmy i czekaliśmy na start, bowiem przełaje brzmiały nam ciekawie. Kiedy z małymi kłopotami dotarliśmy na Osiedle Helenów w Goleniowie, w biurze zawodów przywitała nas Magda, od której dostaliśmy zaproszenie, a teraz odbieraliśmy pakiety. Szybko uwinęliśmy się z przypinaniem numerów, zakładaniem czipów, bo czasu było mało. A szkoda, bowiem na szkolnym boisku, tuż przy miejscu startu, trwał w…

Read More Read More

Nasze 74 kilometry na Karkonoskim Festiwalu Biegowym „Chojnik”

Nasze 74 kilometry na Karkonoskim Festiwalu Biegowym „Chojnik”

Lila. Pierwszy dzień po biegu a emocje wciąż niezwykle silne 🙂 Rok temu zaliczyłam mój pierwszy bieg górski. Była to Śnieżka x1, według zegarka 18 km, przewyższenie +/- 1000 m. I kiedy wbiegałam na matę i powiedziano mi, że to już koniec mojego biegu, poczułam niedosyt. W tym roku postawiam sobie poprzeczkę wyżej, można by powiedzieć, że nawet zaszalałam, no ale nie będę teraz wszystkiego Wam zdradzała 🙂 W każdym razie tegoroczny sezon biegów górskich zaczęłam dystansem 28 km i…

Read More Read More

Transgraniczna dyszka

Transgraniczna dyszka

Lila. Kolejna dyszka w tym roku za mną i kolejny Bieg Transgraniczny za mną. Pierwszy raz w imprezie tej wystartowałam 3 października 2014 r. – był to 40. Bieg Transgraniczny. Od tamtej pory nie opuściłam żadnej z odbywającej się dwa razy w roku lokalnej imprezy biegowej. I tak wczoraj na mojej medalowej tablicy (może i ja kiedyś dorobię się wieszaka 😉 ) zawisło pamiątkowe trofeum – tym razem z 45. Biegu Transgranicznego 🙂 To był naprawdę dobry dzień na bieganie,…

Read More Read More

42 kilometry z Orlenem

42 kilometry z Orlenem

Waldek. Orlen Warsaw Maraton był moim trzecim, po Toruniu i Dreźnie, miejskim maratonem. Był jednak pierwszym, do którego podszedłem w sposób całkowicie świadomy. Wiedziałem na co mnie stać i czego chcę. Teraz, kiedy jest już po biegu, mogę powiedzieć, że to co chciałem, zrealizowałem z nawiązką i jestem bardzo zadowolony. A jaki był plan? Przede wszystkim taki, żeby nie spinać się i nie biec za wszelką cenę po życiowy wynik. To bowiem zostawiłem sobie na jesień. Chciałem przebiec OWM spokojnie,…

Read More Read More

OSHEE i nie tylko

OSHEE i nie tylko

Lila. Na bieg OSHEE 10 km zapisałam się dopiero w połowie marca, czyli na 39 dni przed startem. Stąd łatwo dojść do wniosku, że nie był on w moich „zawodowych” planach, a decyzja była raczej spontaniczna 🙂 Tym samym to właśnie to wydarzenie rozpoczęło mój sezon startowo-biegowy. I był to naprawdę dobry start 🙂 Ale o tym za chwilę. Do Warszawy przylecieliśmy w piątek wieczorem, dzięki czemu zyskaliśmy całą sobotę na spacerowo-truchtowe zwiedzanie stolicy. Tego dnia mieliśmy do zrealizowanie trzy…

Read More Read More