Chojnik Maraton 102 km. Ostatnia faza przygotowań

Chojnik Maraton 102 km. Ostatnia faza przygotowań

Zostało siedem dni do 102-kilometrowego ultra podczas Chojnik Maraton. Czy jestem przygotowany? Oczywiście, że nie.

Audiobook

Kupiłem odtwarzacz mp3 i audiobook z powieścią Lee Child „61 godzin”. W tym sensie przygotowałem się do biegu. Mam nadzieję, że książka spodoba mi się i pomoże przetrwać kilometry. Wcześniej nie miałem styczności z tym autorem, ale skoro była promocja, to z niej skorzystałem 😉

Kije biegowe

Mam też kijki. W ubiegłym roku po 3 x Śnieżka=1 x Mont Blanstwierdziłem, że czas wypróbować bieganie z kijami. I faktycznie okazało się, że pomagają. Zabieram je więc ze sobą na Chojnik Maraton. Mam nadzieję, że dzięki nim zmieszczę się w limicie.

Żele?

Od dłuższego czasu nie korzystam z żadnych żeli energetycznych, więc nie będę ich miał i tym razem. Co zamiast tego? Musy owocowe. Takie najzwyklejsze ze spożywczaka. Są pożywne, smaczne i zdrowe. I do tego woda mineralna, najlepiej Muszynianka, bo jest bardzo magnezowa.

Światło

Bieg zacznę i skończę mając na głowie czołówkę. I znowuż, nie żadną markową, ale za to solidną, dobrze wykonaną i z wielką ilością lumenów. Będę miał jasno przed sobą, to pewne. Bo przecież bieganie w górach w nocy to nie byle co. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo jeszcze nie biegałem w takich okolicznościach 🙂

Trasa

Obowiązkowo wgram ślad trasy do swojego Polara V800. Zmęczenie będzie w pewnym momencie tak duże, że mogę przegapić oznaczenie trasy i z niej zbiec. Warto o tym wiedzieć, a zegarek z wgranym trackiem pomoże i zasygnalizuje opuszczenie trasy. Kiedy biegłem Gorce Ultra-Trail oznaczenia były na tyle rzadko, że momentami traciłem pewność, że jestem na trasie. Chciałbym tego uniknąć

Psychologia

Wizualizacja. Na tydzień przed startem nie ma już mowy o jakimś wielkim treningu. Biegam trochę. Więcej ćwiczę jogę. Częściej przeglądam profil trasy, analizuję podejścia i zbiegi, patrzę, gdzie są punkty kontrolne i limity. Planuję trasę. I co najważniejsze – wizualizuję wbiegnięcie na metę.

Jestem przekonany, że muszę w czasie biegu wyłączyć głowę i osiągnąć pustkę.

Do przodu

Przewodnik tatrzański, z którym wraz z Lilą jakiś czas temu wędrowaliśmy po Tatrach, powiedział, że po górach trzeba iść wolno, ale bez zatrzymywania. Wtedy dojdzie się tam, gdzie się chce dojść. Z bieganiem po górach jest podobnie. Każde zatrzymanie potęguje zmęczenie. Trzeba zacisnąć zęby i iść/biec. Byle do przodu.

Kaizen

I przede wszystkim kaizen. Małymi krokami do celu. 102 kilometry po górach to koszmarnie daleko. Ja jednak podzielę tę trasę na „do wzniesienia”, „do zakrętu” i „jeszcze 30 kroków”. To pomaga.

Buty

Pomaga też patrzenie na buty. Nie wolno patrzeć przed siebie, bo długość podejścia i jego stromizna mogą zdemotywować. „Patrz na buty i idź” – powiedział mi to kiedyś bardziej doświadczony biegacz, z którym pokonywałem spory fragment biegu na Śnieżkę. To była jedna z ważniejszych lekcji.

Podsumowanie

Czy jestem przygotowany do ultra Chojnik Maraton? Nie. Czy dobiegnę do mety? Tak. Wmawiam sobie, że podjęcie się tego wyzwania już jest moim zwycięstwem.

Komentarze

komentarze

Comments are closed.