„Siła nawyku” – recenzja biegowa

„Siła nawyku” – recenzja biegowa

Nie tak dawno temu zacząłem ćwiczyć jogę. I chociaż wcześniej byłem do niej nastawiony sceptycznie, teraz niemalże każdego dnia stawiam swoje stopy na macie. Chcę, żeby joga stała się moim nawykiem, tak samo jak jest nim bieganie. Wszyscy znamy przecież powiedzenie, że „przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka”.

Jak parkujesz?

Każdy z nas ma wiele swoich, indywidualnych nawyków. Jedni lubią pić kawę obserwując wschód słońca, inni z kolei piją każdego wieczoru czerwone wino, a jeszcze inni nawykowo mówią „generalnie”. I generalnie 😉 nie ma w tym nic złego, bo to właśnie nawyki często pozwalają nam na wykonywanie różnych czynności bez dodatkowego angażowania mózgu. Wystarczy sobie przypomnieć swoje pierwsze równoległe parkowanie i porównać je z tym wykonywanym po kilku latach, żeby poczucić siłę nawykowego kręcenia kierownicą. No ale ja nie o tym, bo przecież to jest blog o bieganiu.

siła nawyku

Kiedy zaczyna się biegać, to z samego faktu, że to dopiero początek, wynika, że nie możemy mówić o nawyku. Żeby jednak bieganie przyniosło efekty, których oczekujemy, powinno wejść ono nam w krew. Musi stać się naszym nawykiem, bo to właśnie wtedy, kiedy nawykowo będziemy zakładać buty i wychodzić z domu, uda nam się zrzucić kilka kilogramów, nabrać siły, czy przebiec maraton w takim na przykład gorącym Tel Awiwie.

Przypadek Phelpsa

Książka Charlesa Duhigga pt. „Siła nawyku. Dlaczego robimy to, co robimy i jak możemy to zmienić w życiu i biznesie” nie jest książką biegową. Nie ma w niej odniesień do biegania jako takiego. Autor, który jest reporterem śledczym New York Timesa, ani słowem nie wspomina o sile biegowej, długości treningu, czy regeneracji. Mówi natomiast o tym, jak niesamowity amerykański pływak Michael Phelps wygrał zawody dzięki temu, że miał wyrobiony odpowiedni nawyk. Jaki? Przeczytajcie.

siła nawyku 2

Dla nas biegaczy nawyk jest sprawą istotną. To dzięki niemu możemy rozwijać się i biegać lepiej, szybcej oraz na dłuższe dystanse. Książkę Duhigga możemy więc potraktować jako spotkanie z coachem, który będzie rozmawiał z nami o naszych własnych nawykach. Powie nam na przykład, jak wytrwanie przy systematyczności, pomoże w osiągnięciu satysfakcji z biegania. Wskaże nawyki, które możemy zastąpić innymi, by rozwijać swoją pasję.

Czytając wypełnioną przykładami książkę Duhigga zdałem sobie sprawę, że joga ćwiczona każdego dnia od godz. 20.00 do 21.30 nie dość, że przynosi ulgę moim ścięgnom, to jeszcze odrywa mnie od pochłaniającego życie facebooka. A to tylko dwa pozytywne przykłady wynikające ze zmiany jednego mojego nawyku.

Zastanawiałem się, czy polecić tę książkę na naszym biegowym blogu i doszedłem do wniosku, że „Siła nawyku” oddaje ducha wyznawanej przez nas flozofii kaizen. Drobne zmiany w nawykach, i to nie zawsze biegowych, mogą prowadzić naprawdę do zaskakujących efektów.

Polecam. Przeczytajcie.

Komentarze

komentarze

Comments are closed.