Dlaczego biegamy nocą w lesie?

Dlaczego biegamy nocą w lesie?

Jest już późny wieczór, jeśli oczywiście za takowy uznamy godzinę 22. Pora raczej nie zachęca do wychodzenia z domu, jednak my zamiast grzać łóżeczko, szukamy otwartego sklepu w poszukiwaniu baterii do czołówek. To już czwarte z rzędu bieganie. Pierwszego dnia świeciło nam słońce. Drugiego i trzeciego prowadziły nas uliczne lampy. Jednak tego wieczoru poczuliśmy wołanie z naszego gryfińskiego lasu, a tam już (na szczęście) nikt nie wpadł na to, by postawić latarnie 😉 Po drodze zrodził się też pomysł w głowie jednego z nas, żeby dobiec do Jeziora Wełtyńskiego, bo przecież jeszcze nas tam w okolicach godziny 23 nie było.  No ale po co o tym w ogóle piszemy? Ano po to, by podzielić się z Wami naszymi refleksjami odnośnie tego, dlaczego warto biegać nocą.

noc

Przyczyn dla których biegamy czy uprawiamy jakąś inną aktywność jest wiele. Każdy z nas (i was) ma swoją własną motywację i to pod nią ustala swój indywidualny „treningowy plan“. Ponieważ praca jaką wykonujemy a także codzienne obowiązki domowe bardzo nas absorbują, stąd raz na jakiś czas potrzebujemy zupełnego wyciszenia, takiego powiedzmy resetu.

I to właśnie szczególnie wtedy szukamy okazji do tego, by te „telefony w naszej głowie“, jak to śpiewał Grzegorz Ciechowski, po prostu uciszyć (a najlepiej w ogólne wyłączyć).  A jak to zrobić? Na początek wystarczy (co nie jest wcale łatwe) pozwolić myślom po prostu płynąć. Płynąć… czyli przypływać i odpływać, stawiając siebie w roli obserwatora. I kiedy tak im się przyglądamy, jednocześnie nie pozwalając im złapać, spostrzegamy w pewnym momencie, że jest ich coraz mniej… mniej… aż nie zauważamy ich wcale. Jesteśmy tylko my i nasz oddech. Niczego więcej nam nie potrzeba. Takiego stanu doświadczamy m.in. podczas długiego wybiegania oraz w czasie nocnej biegowej wyprawy po znajomym lesie. I to właśnie na to ostatnie doświadczenie chcemy w tym tekście zwrócić uwagę.

Bo czy aby na pewno ten las, w którym biegamy za dnia, jest tym samym lasem w nocy? Nasze pole widzenia jest wyraźnie ograniczone, przez co stajemy się bardziej uważni na to, co znajduje się akurat pod nogami. Panująca w lesie cisza z jednej strony wyostrza nasze myśli, a z drugiej nie sprzyja ich namnażaniu. I tak biegniemy automatycznie omijając kolejne przeszkody, a towarzysząca nam uważność na to co „tu i teraz“ nie pozwala na zbyteczne myśli, ba… na jakiekolwiek myśli. Krok za krokiem. Oddech za oddechem.

I nagle wybiegamy z lasu na oświetloną drogę i patrzymy na nasze znajome miasto jakby nowymi oczami. I tylko jeszcze wyraźniej czujemy tę cudowną ciszę w naszych głowach, która tworzy w nich ogromną przestrzeń. I nawet nie mamy ochoty, no to by ją czymkolwiek (czyli zbędnymi myślami) zapełnić. I to właśnie po to wybiegamy do lasu nocą. Nasza nocna medytacja w biegu.

 

 

 

Komentarze

komentarze

Comments are closed.