Bo to wszystko dla frajdy. Recenzja książki Hala Koernera „Przewodnik po bieganiu ultra”

Bo to wszystko dla frajdy. Recenzja książki Hala Koernera „Przewodnik po bieganiu ultra”

Skończyłem czytać książkę Hala Koernera „Przewodnik po bieganiu ultra” i mam mieszane uczucia z nią związane. Tak naprawdę nie wiem, komu ją zarekomendować. Osoby, które już mają do czynienia z biegami ultra i przynajmniej kilka takich dystansów przebiegły, nie znajdą w niej chyba niczego, co by im pomogło biegać lepiej, szybciej i dalej. Z drugiej strony, ci którzy rozważają starty na dystansie większym niż maratoński, dostaną paczkę z mnóstwem informacji, z którymi tak naprawdę nie będą wiedziały, co zrobić. Dlaczego? Wydaje mi się, że ma to związek z tym, że książka Koernera jest przede wszystkim skoncentrowana na amerykańskim bieganiu i uwzględnia specyfikę właśnie tamtejszych biegów.

„Przewodnik…” nie jest taką książką, w czasie czytania której masz ochotę założyć buty i przebiec kilka (-naście/-dziesiąt) kilometrów. Nie porywa ona w tym sensie. Dowiesz się za to, że jedni jedzą burrito na punktach kontrolnych a inni nie, że są tacy którzy wolą bidony i tacy, którzy mają bukłaki na plecach, i że jedni biegną sami (choć ci są nieliczni), a reszta biega z ekipami wspierającymi (hmmm….). Powiem tak – nie tego oczekiwałem po książce o takim tytule. Dlatego odnjduję tutaj niszę do zagospodarowania przez jakiegoś rodzimego ultrasa, który odniósłby się do naszej rzeczywistości.

Z każdej książki warto jednak wynieść dla siebie coś, co wzbogaci ciebie jako człowieka. I ja takie dwa zdania znalazłem. W pierwszym Koerner napisał: „Kiedy któryś z rywali przeżywa ciężkie chwile, nie zapominaj, że to tylko nasze hobby. Nie bądź obojętny wobec innych biegaczy”. Niby oczywiste, ale jednak, warto o tym pamiętać. I drugie zdanie: „Pamiętaj dlaczego to robisz, jak to się stało, że dotarłeś tak daleko, oraz że to przecież dla frajdy”. Nie ważne, czy to jest twoje pierwsze pięć kilometrów, dziesięć, półmaraton, czy 160-kilometrowy ultramaraton. Zawsze trzeba pamiętać, że dotarło się bardzo daleko, do aktualnej granicy możliwości. I należy być z tego dumnym. I przekraczać kolejne granice.

Na koniec wypadałoby napisać, czy polecam „Przewodnik po bieganiu ultra” Koernera?. Cóż… zawsze warto czytać. Recenzja recenzją, a nie wiadomo, co każdy z Was może w tej książce znaleźć dla siebie. Może ona akurat kogoś zachęci do zmierzenia się z ultradystansem?

Koerner Hal Przewodnik po bieganiu ultra, Warszawa 2015

 

Komentarze

komentarze

Comments are closed.