TriCity Trail na dwa sposoby

TriCity Trail na dwa sposoby

Wróciliśmy z TriCity Trail, w ramach którego pobiegliśmy półmaraton i 47-kilometrowy maraton+. Poniżej nasze wrażenia z obu dystansów i z samego Wejherowa.

Półmaraton TriCity Trail

Lila. No cóż… nie da się ukryć, że pokochałam bieganie po górach. Gdyby spojrzeć na profil trasy półmaratonu TriCity Trail, to można by znaleźć podobieństwo do biegu na Śnieżkę – w obu tych biegach najpierw jest pod górkę, a potem z górki (oczywiście pomijam kwestię różnicy wzniesień) 🙂 I to był argument za tym, by w tym biegu wziąć udział. No i oczywiście jeszcze to, że asfalt stanowił zaledwie 10% całej trasy. I jeszcze to, że nigdy nie byłam w Wejherowie. Jak sami widzicie (a raczej czytacie), powodów mojego udziału w TriCity Trail było wiele.

lila_wejherowo

To co mnie urzekło w samym mieście, to m.in. piękny rynek, czyli Plac Jakuba Wejhera wraz z otaczającymi go Ratuszem i innymi kamienicami oraz porozstawiane w różnych miejscach kamienne kolumny-rzeźby, które stanowią „Szlak Alfabetu Kaszubskiego”. To czym może się jeszcze Wejherowo pochwalić to równie piękny, położony blisko rynku, dający wytchnienie i to na wiele różnych sposobów  Park Miejski im. Aleksandra Majkowskiego. I to właśnie na jego obrzeżach został zaplanowany start półmaratonu, meta natomiast czekała na utrudzonych biegaczy w parkowym amfiteatrze.

Tak naprawdę do końca nie wiedziałam czy pobiegnę. Wzmożona aktywność ruchowa stała się dla mnie okazją do poznania swojego ciała, a szczególnie jego słabych punktów. A ponieważ jeden z nich jest wynikiem przebytych dawno temu zabiegów, stąd postanowiłam zadbać o siebie z pomocą prawdziwego fachowca 🙂 Postanowienie to zaprowadziło mnie do jedynej czynnej w sobotę w Wejherowie przychodni FitMed (gdybyście kiedyś byli przejazdem w tym mieście i potrzebowali wsparcia – polecam). I tak wymasowana, ponastawiana, oklejona i co najważniejsze z zielonym światłem, stawiłam się w niedzielę rano na swój trailowy bieg.

lila_laka

Sama trasa była niezwykle urokliwa. Szerokość ścieżek co rusz się zmieniała, miejscami było tak wąsko, że nie dało rady wyprzedzić rywala 😉 Część trasy prowadziła poza tradycyjnymi ścieżkami,  stąd biegło się pośród wysokich traw. Miejscami było też sporo błota – i tu świetnie sprawdziły się moje nowe biegowe pantofle. Nawiązując do słów Murakamiego, i tym razem moim celem było po prostu „zmieszczenie się w limicie”. I mimo iż starałam się nie forsować, czasem nawet pozwalałam sobie na marszobieg, to i tak na metę wbiegłam z bardzo dużym zapasem czasu. To był powód do radości. Trochę szkoda, że nie miałam z kim jej dzielić…, bo Waldek jeszcze biegł, a kibiców jakby nie było. Nie pisałabym o tym, gdyby nie to, że czekając na Waldiego obserwowałam biegaczy wbiegających na metę z dystansów 47 km i 80 km, których nie powitał nawet prowadzący, bo był w tym czasie zajęty dekoracją półmaratończyków 🙁 I to był słaby punkt tej imprezy. I jeszcze jeden minus dam za to, że ciepły posiłek (i arbuzy w punkcie odżywczym) był tylko dla biegaczy z tych dłuższych dystansów.

lila_park

Kolejny półmaraton za mną.  Na swoim koncie mam już trzy sztuki. To co jest, w mojej ocenie, w nich wyjątkowego to to, że każdy z nich zalicza się do innej kategorii: pierwszy –  asfaltowy  (standardowe 21 km i 95 m w Dreźnie), drugi – górski (tzw. półmaraton z górką, czyli 28 km w ramach Karkonoskiego Festiwalu Biegowego)  no i trzeci – trailowy (dokładnie 21 km i 570 m w ramach TriCity Trail w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym). Czy warto było pojechać do Wejherowa? Na pewno. Czy warto było wziąć udział w TriCity Trail? Myślę, że tak… tym bardziej, że jeszcze nie miałam medalu wykonanego z drewna 🙂

Maraton+ (47,5 km)

Waldek. Wejherowo okazało się przepięknym miastem. Od pierwszych chwil pobytu czułem „kaszubskość” i lokalną tożsamość tego miejsca. Kamienice, rynek, park, sklepiki z wyrobami kaszubskimi i pani w jednym z nich, która z pasją opowiadała o regionie, to wszystko zrobiło na mnie wrażenie. Chciałbym tam jeszcze wrócić, ale… czy na bieg?

waldek_start

Po tegorocznych moich biegach w Karkonoszach jestem rozpieszczony przez organizatorów i kibiców. Zarówno Chojnik Maraton jak i 3 x Śnieżka = 1 x Mont Blanc to były imprezy w czasie których każdy, ale to każdy uczestnik mógł i musiał się poczuć doceniony. Niesamowite przywitanie na Chojniku, kiedy już kilkaset metrów przed metą słyszało się wykrzykiwane swoje imię, feria oklasków w Karpaczu… to wszystko zostaje w człowieku na zawsze. Do Wejherowa na TriCity Trail jechałem więc naładowany samymi pozytywami. I dostałem niesamowicie piękną leśną trasę, która nie raz i nie dwa dała mi odczuć, że Pomorze nie jest takie płaskie jak się wydaje. 1000 metrów przewyższenia jednak zrobiło swoje, a to, że organizatorzy poprowadzili trasę również poza jakimikolwiek szlakami, chwali im się bardzo. Kilka bardzo wymagających, stromych wejść oraz kilka długich podejść w drugiej części trasy to niewątpliwie wielkie atuty czterdziestosiedmiokilometrowego Maratonu+ w ramach TriCity Trail. Nie spodziewałem się aż takich warunków, w związku z tym nie wziąłem swoich, dopiero co kupionych kijków trekkingowych. Szkoda, bo to były świetne warunki do sprawdzenia, jak mi się w ogóle będzie biegało z kijkami.

waldek_meta

Czy jestem zadowolony? Pal licho wynik, bo chyba już tradycyjnie coś mi się na trasie przyplątało i spowalniało mnie. Biegłem więc wolno, żeby zminimalizować ból i dobiegłem dobrą godzinę później niż mógłbym. Takie życie biegacza.  Przede wszystkim jednak czuję się rozczarowany brakiem atmosfery święta biegowego. Nie poczułem go ani w biurze zawodów, ani przy projekcji filmu, ani tym bardziej na mecie. Szkoda. Szkoda, bo nie wrócę już na TriCity, chociaż wrócę pobiegać do Wejherowa. Nie zmienia to jednak faktu, że warto było zmierzyć się z dystansem 47 kilometrów i gdyby ktoś pytał mnie, czy polecam wzięcie udziały w TriCitry Trail, odpowiedziałbym, że tak. To, że ja nie poczułem duszy tych zawodów jest czysto subiektywne. Dla Ciebie Czytelniczko/Czytelniku mogą to być najlepsze zawody roku 🙂

na podium

 

 

Komentarze

komentarze

Comments are closed.