Huraki Murakami i jego „szkoła biegania”

Huraki Murakami i jego „szkoła biegania”

Waldek. Od jakiegoś czasu Lila zachwala i namawia mnie do przeczytania trzytomowego działa Haruki Murakamiego „1Q84”. Sama jest pełna podziwu dla kunsztu i panowania nad wielowątkowym światem przedstawionym w powieści. Postanowiłem, że w wakacje przeczytam poza kolejnością tę powieść, bo przecież lista kupionych książek jest bardzo długa. Tymczasem jednak sięgnąłem po inną książkę Marakamiego, a mianowicie „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”.

Przeczytałem już wiele książek traktujących o bieganiu. Jedne były lepiej napisane, inne gorzej, po jednych chciało się biegać, inne z kolei wcale do biegania nie zachęcały. Żadna jednak nie miała w sobie tej literackości, która sprawiałaby, że miałbym poczucie przejścia do innego świata. Żadna do tej pory.

Murakami napisał książkę, która nie dość, że mówi o bieganiu (i o triatlonie), to jeszcze jest napisana językiem, który zachwyca. Dostałem więc swoisty „dwupak”, który pozwolił mi zaspokoić potrzebę obcowania z pięknym, literackim językiem, dając jednocześnie możliwość poznania biegowego doświadczenia Murakamiego.

Gdybym miał napisać w jednym, dwóch zdaniach o czym jest książka, to napisałbym, że autor „Norwegian wood” napisał książkę o tym, że w bieganiu nie zawsze się dostaje to, na co jest się przygotowanym.

Murakami w większości pisze o swoich przygotowaniach do maratonu w Nowym Jorku. Dla niego był to maraton-marzenie, więc chciał spełnić to marzenie w sposób najlepszy z możliwych i dlatego przygotowywał się bardzo intensywnie. Czy mu się udało? Myślę, że warto sięgnąć po ten specyficzny pamiętnik i samemu się przekonać. Napiszę tylko, że chociaż utwór Murakamiego nie jest poradnikiem biegania, wiele można się od autora nauczyć. Jedno krótkie zdanie z pierwszego rozdziału otwiera perspektywę na nauki Murakamiego i jego filozofię biegania. Zdanie to brzmi: Biegnę po to, żeby osiągnąć pustkę.

Lila. W książce o bieganiu Murakami zdradza nam przede wszystkim swoją filozofię życia. Podaje nam wiele z pozoru łatwych do wprowadzenia w życie recept na to, jak sobie poradzić z różnymi życiowymi bolączkami.

Bo co zrobić, jeśli mamy problem z akceptacją siebie?

Gdy zaczyna się rozpoznawać własne wady i godzić z faktem niemal nieskończonej liczby niedoskonałości, najlepiej zająć się swoimi mocnymi stronami i nauczyć żyć z tym, co się ma.

I kiedy zalewają nas czarne myśli?

Myśli, które przychodzą mi do głowy, kiedy biegnę, są jak chmury na niebie. Chmury o najrozmaitszych kształtach. Przychodzą i odchodzą, a niebo pozostaje zawsze takie samo. Chmury są tylko gośćmi na niebie, przepływają przez nie i znikają na zawsze, zostawiając za sobą niebo.

A wszyscy dookoła chcą dla nas jak najlepiej?

A ja nie dbam o to, co mówią inni – ja mam taką właśnie naturę. Taki jestem.

Jest to historia jeszcze o tym, jak ważne w życiu są cele – najpierw ten główny, czyli taki za którym stoi świadomość tego, po co to robię (np. dlaczego biegam?) a potem te mniejsze, które są już tylko pewnego rodzaju bonusem. Oczywiście nie zdradzę Wam, dlaczego jeden z najwybitniejszych pisarzy na świecie, Haruki Murakami biega i jakie cele towarzyszą mu podczas biegu niezależnie od pokonywanego dystansu. Na pewno warto o tym (i nie tylko o tym) samemu przeczytać 🙂

 

Komentarze

komentarze

Comments are closed.