Helenowskie przełaje po raz pierwszy

Helenowskie przełaje po raz pierwszy

Waldek. Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w 1. Helenowskim Biegu Przełajowym w Goleniowie. Długo się nie zastanawiając, zapisaliśmy się, opłaciliśmy i czekaliśmy na start, bowiem przełaje brzmiały nam ciekawie.

Kiedy z małymi kłopotami dotarliśmy na Osiedle Helenów w Goleniowie, w biurze zawodów przywitała nas Magda, od której dostaliśmy zaproszenie, a teraz odbieraliśmy pakiety. Szybko uwinęliśmy się z przypinaniem numerów, zakładaniem czipów, bo czasu było mało. A szkoda, bowiem na szkolnym boisku, tuż przy miejscu startu, trwał w najlepsze pchli targ, na którym wystawiło się wielu sprzedawców staroci. Pewnie byśmy coś obejrzeli, coś zobaczyli, ale… za 20 minut miał być start, więc wypadałoby się rozgrzać.

Bieg zaczął się o godz. 11 i zaczął się za szybko. Tzn. wystartowałem bardzo mocno i po jakimś  czasie zauważyłem, że w tym tempie (ok. 3:40 / 1 km), to ja mogę biec trzy kilometry, ale nie dziewięć, więc zacząłem zwalniać. Cała trasa składała się z dwóch pętli po 4,5 kilometra i tak naprawdę dopiero po pierwszej pętli poczułem, że jestem w optymalnym stanie. Sama trasa była ciekawa i urozmaicona, i co najważniejsze nie było w niej ani metra nudy. Znalazłem więc odcinki proste i płaskie, przyjemne podbiegi i zbiegi dla równowagi. Na pewno nie było można się nudzić. Po pierwszym okrążeniu, na punkcie z wodą, wyprzedziłem chłopaka, który biegł przede mną i od tej pory moja pozycja do końca zawodów nie uległa zmianie. Co prawda pod koniec czułem na plecach oddech „grupy pościgowej”, ale chyba zaprawa górska i dobre tempo na podbiegach pozwoliły mi zostawić ich w bezpiecznej odległości za mną. Na metę wpadłem szósty w kategorii Open i pierwszy w kategorii M40, co oczywiście sprawiło mi ogromną przyjemność. Szkoda tylko, że nie dostałem nawet dyplomu, nawet „zaświadczenia” (jak śmieliśmy się z Lilą) z tego osiągnięcia 😉 No, ale cóż…

Start w 1. Helenowskim Biegu Przełajowym uważam za udany i cieszę się, że pojechaliśmy do Goleniowa. Jestem też pełen podziwu dla organizotorów, czyli dla Rady Osiedla Helenów, bo to wielka rzecz, w taki sposób działać na rzecz swojej lokalnej społeczności. Cenię sobie społeczników, więc jeżeli to czytacie Panie i Panowie – chapeau bas!

Lila. Cóż mogę dodać do tego co napisał mój mąż… Po starcie w Karkonoskim Festiwalu Biegowym oraz kilkudniowej wyprawie po ukochanych Tatrach (a oba te wydarzenia nastąpiły bezpośrednio po sobie) mój organizm upomniał się o swoje, czyli o odpoczynek. I tak od ostatniej niedzieli, kiedy to około 9 rano zawitałam w domu, szukam tylko okazji do spania 🙂 Stąd poza krótkimi biegami w tygodniu, jedną wizytą w szkole jogi i własnym porannym jogowaniem, zwyczajnie się lenię. A wracając do tematu dzisiejszego biegu… chyba pierwszy raz miałam tak, że poniósł mnie „tłum”, czyli nie zadbałam o własny komfort podczas startu. Tempo jakie sobie narzuciłam podczas dwóch pierwszych kilometrów i to w czasie, kiedy mój organizm się regeneruje, częściowo odebrało mi przyjemność z tego trailowego startu. No ale nie jestem z tych, co się poddają. Po zrobieniu pierwszej pętli (czyli po 4,5 km) zmobilizowałam się, by częściej patrzeć na zegarek i pilnować tempa, co nie było łatwe, bo nogi niosły wcale nie słuchając głowy i serca. Bieg ukończyłam… powiedzmy, że nawet w zadowalającym czasie, a na pokrzepienie napiszę tyle, że w swojej kategorii wiekowej byłam trzecia 🙂

Dziękuję Magdzie za zaproszenie do udziału w 1. Helenowskim Biegu Przełajowym i za bardzo miłe przywitanie podczas odbioru pakietu 🙂 Gratuluję Radzie Osiedla pomysłu na integrację mieszkańców, a także promocję Helenowa. Duże brawa również za to, że impreza biegowa miała szczyny cel, bo  biegliśmy dla chorej na nowotwór Wiktorii Kamińskiej.

Podsumowując… Zarówno bardzo ciekawa trasa (las, podbiegi i zbiegi oraz mały tor przeszkód składający się z opon i drewnianej ścianki), bardzo życzliwi ludzie, pyszne pączki i opcja wegetariańska w bufecie oraz okazja do pomagania innym na pewno zachęcają do udziału w kolejnej edycji tego przełajowego biegu. Dlatego też życzę organizatorom, by impreza ta wpisała się na stałe w ich helenowski kalendarz 🙂

Komentarze

komentarze

Comments are closed.