„Biegiem przez świat” jako pochwała różnorodności

„Biegiem przez świat” jako pochwała różnorodności

Zaczynałem czytać “Biegiem przez świat”  Becky Wade bez wielkiego przekonania, że będzie to lektura, która mnie pochłonie. Raczej spodziewałem się jakiejś prostej historyjki o tym, jak to z zawodów na zawody profesjonalna biegaczka poznaje Ziemię i opisuje swoje przeżycia z biegowego podróżowania. I w pewien sposób tak właśnie jest w tej książce – autorka odwiedza dziewięć krajów rozsianych na różnych kontynentach i… No właśnie. Poznaje i opisuje w jaki sposób ludzie podchodzą do treningów i do biegania. Niby nic nadzwyczajnego i wielkiej finezji w tym nie ma, a jednak czytając kolejne strony, zdawałem sobie sprawę, że wchodzę w klimat tej książki i że z każdą kolejną stroną bardziej mi się ona podoba. I że coraz bardziej chce mi się przerwać na chwilę czytanie i pójść pobiegać.

Becky Wade otrzymała stypendium, które miała wykorzystać na podróż po świecie i rozwijanie swojej pasji, jaką jest bieganie. Wraz z nią poznajemy biegaczy, a przede wszystkim ich różne style biegania w takich krajach jak Etiopia, Japonia, czy Nowa Zelandia. Niewątpliwą wartością książki Wade jest pokazanie, że tak naprawdę nie ma znaczenia, jak podchodzimy do treningu, ważne, żeby robić to z pasją. Kiedy bowiem jest pasja, nie jest ważne to, czy biega się według jakiegoś bardzo napiętego planu biegowego, w czasie którego każdy trening jest zaprogramowany z dokładnością do jednego metra i tempa jednej sekundy na kilometr, czy jest to trening opierający się na słuchaniu własnego organizmu i dawaniu mu tego, czego i w jakiej ilości w danym momencie potrzebuje. Nie będę ukrywał, że preferuję bieganie bez planów i wolę dopiero rano, po obudzeniu, rozpoznawać, czy jest to dzień biegowy, a jeżeli tak, to jaki to będzie bieg. Dlatego też kiedy czytałem tę książkę, odkrywałem na nowo dla siebie, że nie ma jednego, właściwego podejścia do treningu. Dla kogoś odpowiednim treningiem będzie taki oparty na bezwzględnym przestrzeganiu rozpisanego przez trenera planu, a dla kogoś innego, kto nie przywykł do dyscypliny i podporządkowania, takim treningiem będzie bieganie bardziej intuicyjne.  Rzecz w tym, żeby z tego biegania mieć satysfakcję. I o tym między innymi jest ta książka. O satysfakcji, różnorodności i pasji bez zawiłych technicznych rozważań i skomplikowanych, złotych rad dla biegaczy.

Wade Becky: Biegiem przez świat. 9 krajów, 11 par butów, ponad 5500 kilometrów, Galaktyka, 2017

 

Waldek

 

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *