Nowogard z dwoma jeziorami

Nowogard z dwoma jeziorami

WaldekNowogard to bardzo ładne miasteczko w powiecie goleniowskim położone nad rozciągającym się ze wschodu na zachód Jeziorem Nowogardzkim. Mogę powiedzieć, że to idealne miejsce do pobiegania i odpoczynku. W samym mieście, nad jeziorem z miejską plażą, jest też duży park, w którym można posiedzieć i odpocząć po biegu. Wokół jeziora prowadzi ścieżka oznaczona biało-niebieskim kwadratem. Idealna wprost na siedmiokilometrowy (około) trening.

Wybiegliśmy z Placu Wolności, przy którym znajduje się bardzo ładny ratusz i „coś”, co było kiedyś dużym hotelem a teraz jest straszącym „czymś”. Przez park miejski pobiegliśmy wzdłuż jeziora Promenadą do lasu w kierunku drogi S6. Przekroczyliśmy ją wiaduktem, po którego obu stronach znajdują się… polne drogi 🙂 Domyślam się, że w planach jest jakaś droga asfaltowa, ale póki co wiadukt prowadzi z lasu do lasu. Sarny, dziki i zające mają ułatwione przejście 🙂 Za wiaduktem, lasem pobiegliśmy w kierunku Świerczewa i tuż przed tą wioską skręciliśmy w lewo, żeby zamiast asfaltu, pobiec dalej drogą między polami. Słońce grzało coraz mocniej, więc chcieliśmy jak najszybciej znaleźć się nad drugim jeziorem, tym razem Jeziorem Kościuszkowskim. Jest ono o wiele mniejsze od jeziora Nowogardzkiego, ale równie ładnie położone, no i z dala od zabudowań, więc zrobiliśmy sobie przerwę na mały posiłek nad jego brzegiem.

Jezioro znajduje się przy wiosce, od którego wzięło nazwę – Kościuszki, do której wbiegliśmy wcześniej tylko na moment, żeby dalej ruszyć w kierunku Gardna i ścieżki rowerowej do Nowogardu. Z niej już rozpościerał się widok na Jezioro Nowogardzkie i samo miasto. Chcieliśmy jednak biec jak najbliżej wody, więc przez pola pobiegliśmy nad jezioro, gdzie odnaleźliśmy biało-niebieski szklak. Udaliśmy się nim do samego miasta i przy fontannie, wśród krokusów, odpoczęliśmy na ławce. Pozostał nam jeszcze do obiegnięcia wschodni fragment Nowogardu. Za torami kolejowymi udaliśmy się w kierunku motocrossu i wiatraka, który jest chyba jednym z pierwszych, jakie postawiono w Polsce. Akurat miłośnicy motocykli trenowali sobie na torze i całkiem fajnie skakali na specjalnie do tego celu usypanych górkach. Robią wrażenie takie skaczące motocykle, trzeba przyznać.

 

Ostatni fragment prowadził ulicą Zamkową tuż obok więzienia i przez miasto na Plac Wolności. Wyszedł nam równo połmaraton i to w większości trailowy, co nas ogromnie cieszy. Kiedy bowiem planowaliśmy trasę, wyglądała ona bardziej „asfaltowo”, a okazało się, że tylko maksymalnie 3-4 kilometry biegliśmy po asfalcie. Wniosek z tego taki, żeby biegać na orientację 🙂 zamiast sztywno trzymać się wyznaczonych przez mapy szlaków.

Na koniec poszliśmy na pizzę wegetariańską do pizzeri „Fantazja”. Lokal polecamy, bo robią pyszną kawę i pizzę. I tiramisu też 🙂

Trasa na Polar Flow

Lila. Pierwszy raz wybrałam się na tak długie wybiegania w tak krótkim odstępie czasowym. Długie – bo z przekroczeniem 20 km, krótkie – bo w odstępie tygodniowym (a pomiędzy tymi półmaratonowymi dystansami zrobiłam w tygodniu jeszcze  tzw. dyszkę).

Obie te wycieczki wpisują się w niedawno odkryty przeze mnie termin, czyli tzw. „biegową turystykę”. Bieganie pozwala mi na dotarcie w te miejsca, w które nie dojechałabym samochodem, a sam spacer tymi trasami byłby zbyt czasochłonny. Poza
tym życzliwość spotykanych ludzi, ich podziw dla u
prawiających sport a nawet żart grillującego nad jeziorem pana: „Kiedy ja będę wyglądał tak jak Pani? Oj chyba nie tak niedługo, jak dalej będę jadł te kiełbasy” – zdecydowanie dodają nogom „skrzydeł”.

Ostatni trening nie należał do najłatwiejszych ze względu na 1) tak krótki, jak na mnie, czas pomiędzy takimi dystansami, 2) osłabienie organizmu po ostatnim wirusowym przeziębieniu. Jednak wszelkie trudności rekompensowały cudowne widoki, wiosenna (a nawet letnia) pogoda, trailowe ścieżki oraz poczucie, że znajduję się w miejscu, które ma dla mnie znaczenie sentymentalne (tu mam na myśli Jezioro Nowogardzkie oraz sam Nowogard:))

Jak już wspomniałam, trasa była prawie bezasfaltowa i wiodła przez lasy, pola oraz  przyjeziorne spacerowe ścieżki. Cieszę się, że ktoś zadbał o to, byśmy mogli obiec Jezioro Nowogardzkie praktycznie z obu stron 😉 🙂  A co do samego miasta… nie da się nie zauważyć, że jest zadbane i miejscami kolorowe. Dla mnie wizytówką Nowogardu zawsze było jezioro i to pewnie dlatego to właśnie przy nim znajduje się fontanna (już czynna), duży plac zabaw, a na trawie kwitną różnych kolorów krokusy.

Komentarze

komentarze

Comments are closed.